5.25.2013

Ostatni płomień wiru cz.60

Hej kochani!! Dziś sietuje dwa dni! Pierwszy dzień to dzień dania z tego opowiadania 60 notki!!! A frugi to chyba każdy głupi wie, jeśli nie to niech ci co nie wiedzą pukną się w głowy. Dziś jest Dzień Matki!!! Z tej uroczej okazji nasza Kushina też go będzie obchodzić. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Poza tym skaczę z radości z 12 obserwatorów i 10 komentarzy! Arigato! I dla tego mam dla was śmieszny teledysk z minakushi http://www.youtube.com/watch?v=F8-abFhKsNg polecam.

Minnou Josei- ja też je kocham....musiałam... po prostu to nie chciało zniknąć z mojej głowy do puki bym tego nie napisała... niedługo się ono pojawi....
Anonimowy( Misia :D)- nooooooommmmmmmm................
Jagoda Lee- ta... jeśli nie chce ode mnie oberwać to komentuje, bo czyta go tylko nic po sobie nie zostawiał... cham z mojego brata... nie wiem i arigato....nic nie szkodzi... arigato...
Keneja Uzumaki- arigato < rumieni się>.... nie ma sprawy i masz swoję więcej...
Anonimowe- proszę mam nadzieje, że się spodoba :D
Sasame Ka- spoko.... każdemu się zdarza :D
Kushina Uzumaki- no sorry, ale chce podkreślić, że ten całus się nie liczy dattebane < pokazuje język>... arigato...
patryk jaros- arigato dattebane....

A teraz do mojej kochanej noci:

- Sensei!!- krzyknęły uradowane i się na mnie rzuciły. Na szczęście nie obudzili dziecka. Zaśmiałam się i ich do siebie przyciągnęłam.
- Też się za wami stęskniłam dattebane.
- Myśleliśmy , że zginiesz.- powiedziała smutna Kurenai.
- I dadzą nam jakiegoś ułomka za ciebie.- dopowiedział Asuma.
- Na szczęście żyje i mam się dobrze. Kurenai może chcesz się trochę zająć Naruto dattebane?
- Oczywiście sensei.
- A my sobie Asuma potrenujemy. Co ty na to dattebane?
- A ja na to jak na lato.- pokazał mi język…. Byliśmy zmęczeni. Dałam młodemu niezły wycisk. Szliśmy w stronę domu Mikoto. Dzieciaki zakomunikowały, że mnie do niej odprowadzą. Szliśmy przez ulice wioski. Zauważyłam , że Naruto ma mocny sen. Po kilku minutach dotarliśmy do domu Mikoto. Dzieciaki rozeszły się w swoje strony. Zapukałam. Drzwi otworzył mi Itachi.
- Ciocia Kushina!!- krzyknął uradowany i rzucił mi się w ramiona.
- Hej młody. Jest mama w domu?
- Jest. Zajmuje się Sasuke. A gdzie twój dzidziuś?
- W wózeczku. Chcesz go zobaczyć?
- Tiak.- kiwnął główką. Podniosłam Itachiego i pokazałam mu Naruto. Nagle w drzwiach ujrzałam Mikoto z Sasuke na rączkach.
- Kushina żyjesz!- krzyknęła uradowana i przytuliła mnie ostrożnie uważając na swoje pociechy.
- Tak żyję i mam się dobrze……… Jest niedziela. A dokładnie 26 maja. Dzień matki. Naruto ma już osiem miesięcy. Leżałam w łóżku sama. Minato zabrał dziś Naruto do Fugaku. Westchnęłam. Chyba zapomniał. Podniosłam się z łóżka i ruszyłam w kierunku kuchni. Zrobiłam sobie kilka kanapek i powróciłam do pokoju. Przebrałam się w swój stały strój. Włosy jak zawsze zostawiłam rozpuszczone. Dziś nie miałam treningu z maluchami, ponieważ zapewne tylko Kurenai świętuje to święto z matką. I kolejna osoba z mojego powodu zginęła. Uderzyłam się otwartą dłonią w twarz. Sięgnęłam po swój strój do ćwiczeń z Bogiem Śmierci. Szybko się przebrałam i pobiegłam do naszej sali treningowej. Usiadłam w niej po turecku i znalazłam się w świecie swojego mistrza.
* - A co ty tu robisz?
- Przyszłam potrenować. Nie widać sensei?
- Widać, ale dziś jest twoje święto.
- W takim razie pozwól mi zobaczyć się ze swoją matką dattebane.
- Wiesz, że…
- Tak wiem dattebane. Dobra nie przeszkadzam.- rzekłam i powróciłam do rzeczywistości*
Nikogo przy mnie nie było. Westchnęłam. Podniosłam się z ziemi i zaczęłam ćwiczyć uderzenia we słup…. Po dwóch godzinach moje dłonie trzeba było zabandażować. Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę domu. Gdy weszłam usłyszałam tupot małych stópek. Naruto dzięki czakrze lisa zdołał już chodzić, ale nadal stara się wypowiedzieć coś innego niż mama lub tata. Szybko przeniosłam się do łazienki. Szybko umyłam dłonie, twarz. W dłoniach skupiłam czakrę lisa i po chwili nie było widać ran. Szybko wbiegłam do garderoby i się przebrałam. Przeniosłam się do biblioteki i sięgnęłam po pierwszy lepszy swój zwój. Na szczęście wybrałam ten od Boga Śmierci. Udałam zaczytaną i nie zwróciłam uwagi na to jak ktoś otwiera drzwi. Poczułam ciągnięcie za sukienkę. Spojrzałam w dół. Stał tam Naruto i trzymał kwiatek. Wyciągnął rączkę w moją stronę.
- Dla mnie dattebane?- spytałam, a maluszek kiwną głową na tak. Wzięłam od niego kwiatek, powąchałam, położyłam razem ze zwojem na stoliku i wzięłam na rączki Naruto.- Dziękuje kochanie.- pocałowałam szkraba w policzek. Ten też mnie pocałował w policzek i zeskoczył z moich kolan i pobiegł do Minato i w jego ramionach zasnął. Uśmiechnęłam się. Minato zaniósł Naruto do swojego pokoju, a ja wzięłam kwiatek od synka i schowałam do wazonu z wodą….

Wiem krótkię, ale muszę się śpieszyć... jak ja tego nie cierpię dattebane... no nic... mam nadzieje , że zdjęcia poprawią wam humor :D : 



8 komentarzy:

  1. Gratuluje tego 60 rozdziału, 12 obserwatorów ( do których się zaliczam ;D ), i tych 10 komentarzy, no i ponad 12 tysięcy wyświetleń ^^. Rozdział cudny Naruciak z kwiatuszkiem uuuu... :D . Pozdrawiam itd. ^-^

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! Cz. 60! Ach, ten pierwszy obrazek po prostu słodki… Rozdział świetny, ale nie wybaczę jeśli to Asuma zaginął... No to czekam na next'a ;)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!! Gratulacje 60 cz., 12 obs..... Pamiętałam o dzisiejszym święcie :P....u zapomnieli o święcie kush... nie ładnie naruto... nie no ale ten kwiateczek jest sweet... obraski bomba.... czekam na next'a i życzę ci duuuużżżżoooo weennnyyyyy
    Misia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję 60 rozdziału !!!! Jest taki uroczy ! Chwila to Naruto już mówi i chodzi.?! Haha ach ten urwis tak szybko dorasta !
    No nic jeszcze raz gratuluję i życzę dużo weny !

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział aż brak słów i czekam na nexta!!;)

    OdpowiedzUsuń
  6. po pierwsze moje gratulacje 60 cz.!!!! jest słodki, uroczy i brak mi słów, żeby go opisać dattebane.... sorry, że nie pisałam i za to, że się na ciebie obraziłam... mam nadzieje, że mi wybaczysz dattebane... no nic czekam na next'a i życzę dużo weny....

    OdpowiedzUsuń
  7. super... ciekawe.. a ja byłem przed tobą idiotko :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje zamówienie zostało zrealizowane, szablon nr 34 jest gotowy do odebrania w notce nr 029 na http://ministerstwo-szablonow.blogspot.com
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Świetnie! A czemu nie komentujesz? Każdy komentarz pomaga mi w dalszym pisaniu ♥♥♥ Więc proszę zostaw komentarz bo nawet napisanie go nie zabierze ci dużo czasu...♥♥♥