2.18.2013

Ostatni płomień wiru cz 1

  Dziękuje za 432 wyświetleń! Jestem wam bardzo wdzięczna. Nie mogę uwierzyć , że podobają wam się moje wypociny. Dla tego , chce wam podziękować i dedykować wam te notkę. Kocham was!! I życzę wam miłego czytania. 
  Pozdrawiam.

 Biegłam ile sił w nogach. Musiałam dotrzeć jak najszybciej na dach budynku Kage Wioski Wiru. Miałam za zadanie wchłonąć w siebie lisa o dziewięciu ogonach. Zdążyłam na czas. Właśnie ninja z mojej wioski odwracali uwagę bestii. Wyjęłam zwój pieczętujący. Sprawnymi ruchami wykonywałam kolejne pieczęcie. Gdy skończyłam z mojego ciała zaczęły wylatywać zielone łańcuchy, które przykleiły się do Kyuubiego. Ten zaczął się szarpać, drzeć , przeklinać w moją stronę. Udało mu się jakimś cudem wyswobodzić jedną łapę. Jeden z jego szponów szedł prosto na mnie. Moje ciało chciało uciekać, ratować życie, ale nie pozwalałam mu na to. Patrzyłam prosto w oczy demonowi. Nagle widok zasłoniły mi sylwetki ludzi. Usłyszałam ich krzyki. Były tam kobiety, mężczyźni i dzieci. Szybko przeniosłam swoje spojrzenie na twarze moich obrońców. To była moja rodzina!! Moje rodzeństwo uśmiechało się do mnie. Mojej mamie łzy leciały potokiem z oczu. Jedyną osobą , która była dumna ze swojego czynu był mój ojciec.
- Córeczko uważaj na siebie i nie daj mu nad sobą nigdy zapanować.- powiedział z uśmiechem na ustach. Automatycznie wszyscy moi bliscy odwrócili się do mnie i powiedzieli następujące słowa:
- Kochamy cię Kushina. Zawsze będziemy z tobą. Będziemy mieli na ciebie oko z góry. Nie przejmuj się nami. Nigdy się z tobą nie rozstaniemy. Pokochaj kogoś i mniej z nim szczęśliwe życie. Do zobaczenia Kushina.- powiedzieli i od razu zapadli w wieczny sen. W tym samym czasie Kyubi przeniósł się do mojego ciała. Szybko wstałam z dachu. Podeszłam do ciał moich bliskich. Ojciec miał przy sobie swoją katanę. Wzięłam ją ze sobą. U moich trzech braci znalazłam sporo kunai  a u czterech sióstr shurikenów. Schowałam to wszystko do kabury. Zabrałam zwój pieczętujący mojego klanu. Szybko skoczyłam do biura Kage, który na mnie czekał. Gdy weszłam od razu zobaczyłam jego pełen współczucia i gniewu wzrok.
- Chciałeś mnie widzieć czcigodny.- powiedziałam kłaniając mu się.
- Tak. Mam dla ciebie ostatnią misję. Masz zanieść te tajne zwoje do Konohy. Twoi rodzice kazali mi przekazać, że masz tam zamieszkać i być tam ninją. U Hokage będą czekały klucze do twojego mieszkania. Masz tam dojść nie zauważona. Jasne?
- Hai. A jak natknę się na ninja z Konohy?
- To masz z nimi automatycznie wracać. Ja muszę walczyć do końca jako Kage tej wioski. Mam dla ciebie prezent.
- Jaki?
- To zakazany zwój, który otrzymują Kage naszej wioski. Chce abyś się nauczyła tych technik i pokazała , że nadal jest jeden wir na tym świecie.
- Dobrze.
- Wyruszaj. Już.
- Hai.- powiedziałam i się teleportowałam poza wioskę. Wskoczyłam na pobliskie drzewo i patrzyłam na upadek mojej wioski. Moje serce płakało. Na mojej dotąd kamiennej twarzy zaczęły wychodzić emocje. Niszczyły maskę spokoju zastępując  ją maską bólu , cierpienia, gniewu, bezsilności. Zobaczyłam błysk światła i moje ciało wystrzeliło ku górze. Spojrzałam jeszcze raz w stronę swojej ojczystej wioski. Nie było tam praktycznie nic! Wybuch był tak potężny , że zniszczył wszystko. Szybko spojrzałam w dół. Leciałam za szybko do dołu. Czym prędzej zdjęłam z siebie bluzę i koszulę. Połączyłam je ze sobą. Na końcach poprzywiązywałam kunaie. Zaczęłam kręcić moją ,, liną”. Gdy zahaczyła o drzewo , użyłam swojej czakry aby go tam utrzymać. Z impetem walnęłam lewą częścią ciała o drzewo. Wskoczyłam na pobliską gałąź. Rozwiązałam moją tymczasową linę i założyłam na siebie koszule ( która była strasznie podarta na rękawach , brzuchu i dekolcie), bluzę owinęłam wokół tali, zeskoczyłam z drzewa i ruszyłam biegiem w stronę Konohy. Biegłam ile tylko miałam sił. Po nie całych piętnastu minutach biegu wyczułam czyjąś obecność. Wyjęłam broń. Było ich czterech. Usłyszałam świst koło mojej twarzy. A więc to tak. Spojrzałam na broń. To był kunai , ale inny niż wszystkie. Zamiast jednego ostrza miał trzy. Zaraz trzy? To przecież kunai Żółtego Błysku Konohy. Opuściłam broń i odsunęłam się od kunaia. Poczułam na swoim gardle metalowe ostrze. Uśmiechnęłam się.
- Kto to jest sensei?- zapytała jakaś dziewczynka.
- Nie wiem Rin.- powiedział chłopak o kolczastych blond włosach.
- Żółty Błysk Konohy. Pfh. Dzięki za pomoc Konoho. Przybyliście na czas.- powiedziałam z ironią w głosie.
- Kim jesteś?
- Dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia bo i tak wiem , że umrę. Jak nie z waszych rąk to z innych.
- Zaraz. Ja cię z koś znam.- powiedział chłopak w goglach. Miał czarne , rozczochrane włosy.- Kakashi puść ją!
- Dlaczego idioto?!
- Puść ją sam albo ja ci ją wyrwę!
- Dobra puszczam ją , ale jak nam ucieknie to będzie twoja wina.- to powiedziawszy puścił mnie. Chciałam pójść w dalszą drogę gdy chłopak , który prosił o to żeby mnie puszczono złapał mnie za rękę.
- Witam panią. Przyszliśmy panią odprowadzić do Konohy.- powiedział z uśmiechem.
- Witam. Tylko ty z twojej drużyny umiesz korzystać z mózgu?
- Czasami.
- A tak w ogóle to jestem Kushina Uzumaki.- powiedziałam i wyciągnęłam do niego dłoń.
- Obito Uchiha.- powiedział z uśmiechem. Uścisnął moją dłoń.- To proszę za mną.- skierował to polecenie do mnie. Jak na dżentelmena przystało przepuścił mnie pierwszą. Wyszliśmy z lasu na niewielką polane. Podeszłam do strumienia. Usiadłam na kamieniu. Podszedł do mnie Obito i usiadł obok mnie.- Proszę pani nie chciał bym być wścibski, ale czy może nam pani powiedzieć co się stało?
- Po pierwsze nie mów do mnie pani. Ok? Ja mam dopiero co 19 lat. Po drugie nie ma sprawy. Tylko zawołaj twoją drużynę bo nie będę tego mówić dwa razy.
- Oczywiście. Sensei!
- Co jest Obito?
- Pani Ku… przepraszam. Kushina-chan powie nam co się stało.
- Dobrze. Rin! Kakashi! Do mnie!
- Tak sensei?- zapytali jednocześnie.
- Chodźcie tu i usiądźcie. Za chwilę dowiemy się co się stało z wioską.
- Hai.
- Przerąbane.- mruknęłam do siebie.
- Dobra. To opowiedz nam…
- Kushina.
- Racja Kushina.- powiedział zmieszany blondyn.
- No dobra. No więc tak. Dziś ok. godz. 7:00 strażnicy wyczuli czyjąś obecność. Miałam właśnie iść na zwiady gdy do wioski wkroczyli ninja z wioski chmury i mgły. Zaczęła się walka. Nasz Kage wyprowadzał  cywili z wioski. Nakazano też mi odejść abym ocalała, ale nie posłuchałam jego rozkazu. Wszędzie było widać szczątki ciał, krew, broń. Bitwa trwała kilka godzin. Gdy myśleliśmy , że los się do nas uśmiechnął , myliliśmy się. Było ich mniej niż nas, ale mieli asa w rękawie. Nagle na pole walki wkroczył Kyubi. Walczyliśmy z nim , ale pewne było , że przegramy chyba , że ktoś nie wchłonie go. Ale był problem. Nie wiedzieliśmy kto ma odpowiednią czakrę aby go poskromić…
- To w takim razie gdzie on jest?- zapytał białowłosy chłopak. Miał na ustach maskę.
- Dasz mi dokończyć. Dziękuję. No więc nie widzieliśmy kto go może poskromić. Aż tu nagle do moich rąk jest wręczany zwój i następujące słowa wypowiedziane przez radę,, Jako
naczynie. Musisz go wchłonąć. Twoim obowiązkiem jest zostać jego więzieniem. Masz być od niego silniejsza. Co już nie raz pokazywałaś. My odwrócimy jego uwagę , a ty go wchłoniesz.” Gdy to powiedzieli wyruszyli do walki. Ja musiałam chwilę odczekać. Gdy byłam pewna wyruszyłam na spotkanie z nim. Kyubi był tak zajęty walką , że mnie nie zauważył. Mogłam w spokoju wykonać pieczętowanie. Gdy już miał zostać wchłonięty. Udało mu się wyswobodzić jedną łapę, jego pazur miał mnie przebić. Na jego drodze stanęła cała moja rodzina. Gdy było po wszystkim. Miałam stawić się u Kage. Po informował mnie , że mam jak najszybciej wyruszyć do Konohy , aby dać coś waszemu Kage. Gdy byłam poza wioską zobaczyłam jakiś błysk i poleciałam do góry. Gdy spojrzałam na swoją wioskę ujrzałam ruiny, a raczej pustkę. Potem się uratowałam i was spotkałam. Proszę oto cała historia.
- Nie powiedziała nam pani wszystkiego.- stwierdził siwowłosy.
- Kakashi zamknij się! Jeśli Kushina-chan nie chce nam czegoś powiedzieć to nie powinno cię to interesować.
- Tak nie powiedziałam wam tylko pożegnania z rodziną, ale skoro chcesz to wiedzieć to powiedz mi to prosto w oczy.- powiedziałam i się na niego spojrzałam. Widziałam w jego oczach lęk i strach.
- Nie…chce wiedzieć…. Przepraszam.- wyjąkał.
- Dobra. A teraz jeśli nie macie nic przeciwko chciałabym ruszyć w dalszą drogę.
- A nie jest pani zmęczona?- zapytała mnie dziewczyna o brązowych włosach i oczach.
- Jestem , ale chce mieć to już za sobą. I proszę was nie mówcie do mnie pani!-podniosłam głos i od razu usłyszałam jakiś szelest. Szybko się wyprostowałam i patrzyłam w ścianę lasu z której był wydobywany szelest. Nagle naszym oczom ukazała się moja drużyna. Nie myśląc nad tym co robię , podbiegłam do nich i ich sobie przerzuciłam przez plecy. Gdy byłam na swoim starym miejscu ostrożnie ich położyłam na ziemi i zaczęłam ich leczyć. Po godzinie udało mi się uratować tylko moich kumpli, ale mój sensei nie przeżył.
- Ku…. Kushina. Gdzie jesteśmy?- zapytał Matt
- Gdzie? No nie wiem. A na co to ci wygląda?
- Na polane.
- Brawo! Mam przyjemność przedstawić wam geniusza nad geniuszami!- powiedziałam ironicznie.
- Ah nie ma za co.- powiedział i uśmiechnął się.
- Kretyn.
- Co?! Czy coś mówiłaś księżniczko?
- Tak. Kretynie. I. Nie. Nazywaj. Mnie. Księżniczką!!!
- No dobra. To może…
- Lepiej nic nie mów bo ja zaraz wyręczę twoich durnych zabójców.
- Dobra.
- Matt. Zamknij się!! Ok. Dark powiedz mi co się wam stało.
- No wiesz. Pamiętasz te misję na którą cię nie puszczono?
- Tak , bardzo dobrze ją pamiętam.
- No to właśnie oni nam to zrobili. Nie martw się nie żyją.
- Super. Dobra a teraz spać.- powiedziałam do moich kompanów.- Ja biorę pierwszą warte i nie chce słyszeć sprzeciwów.-  gdy to skończyłam mówić wykonałam kilka pieczęci. Przy mnie pojawił się mały lisek, który miał dziewięć ogonów, ale był biały. Wiedziałam , że to dobre wcielenie Kyuubiego. Nakazałam mu ruchem ręki aby ruszył za mną. Wskoczyłam na pobliskie drzewo. Usiadłam na jednej gałęzi a obok mnie lis. Zaczęłam z nim rozmawiać. Po jakiś dwóch godzinach rozmowy dowiedziałam się, że jest tu po to aby pomóc mi zrozumieć jego drugą naturę. Tom złom naturę. Niestety nie pomoże mi nad nim zapanować lub kontrolować czakrę. Super czyli sama muszę się nauczyć. Postanowiłam…  



 Co ona postanowiła? Co się dalej wydarzy?

2 komentarze:

  1. Boże tyle tego jest a ja tak bardzo się napaliłam aby wszystkie przeczytać ;)
    Tworzysz świetno opowiadanie i bardzo mi się podoba.

    Zapraszam na siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to prawda,że jest tego bardzo dużo..Ale przynajmniej będzie jakieś zajęcia bo zaczyna się naprawdę fajnie.Obito był zawalisty.Zwłaszcza jego krótkie dialogi z Kakashim.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Świetnie! A czemu nie komentujesz? Każdy komentarz pomaga mi w dalszym pisaniu ♥♥♥ Więc proszę zostaw komentarz bo nawet napisanie go nie zabierze ci dużo czasu...♥♥♥